Po co nam empatia?

Gdy postanowiłam, że napiszę tekst o empatii, dotarło do mnie, że sama nie potrafię jej znaczenia zrozumieć i zdefiniować, mimo że intuicyjne wyczuwałam, co ona może znaczyć. Jednocześnie empatia wydawała mi się odpowiedzią na wszystkie wyzwania społeczne naszych czasów takie jak dyskryminacja, przemoc czy terroryzm.

Zgłębiając temat trafiłam na informację, że pacjenci, którzy są traktowani przez lekarza bez empatii, gorzej przestrzegają jego zaleceń = szkodzą swojemu zdrowiu. Czy to znaczy, że empatia innych jest nam potrzebna do przeżycia? Jak ważna jest empatia w naszym życiu?

Na te pytania spróbuję odpowiedzieć w poniższym tekście.

Co wiemy o empatii?

Badacze zdefiniowali dwa rodzaje empatii: emocjonalną („czuję to, co Ty”) oraz poznawczą („rozumiem, co czujesz”). Pierwszy typ wiąże się z przyjmowaniem stanów emocjonalnych drugiej osoby, zaś w tym drugim typie przyjmujesz perspektywę drugiej osoby bez doświadczania jej stanów emocjonalnych.  Sam ten podział nie ma w praktyce większego znaczenia, zwłaszcza że najczęściej nasze reakcje empatyczne składają się z obu tych typów i są trochę emocjonalne, a trochę poznawcze, dowodzi jednak, że sam brak odczuwania emocji innej osoby nie pozbawia nas możliwości empatii – możemy jej sytuację po prostu rozumieć.

Zdolność do odczuwania empatii jest dziedziczna, jednak może i powinna być rozwijana. Najbardziej skutecznym sposobem na rozwój empatii jest medytacja. Dowiedziono, że gdy w programach szkolnych uwzględnia się rozwój empatii u dzieci i budowanie kultury empatii, ta umiejętność znacząco wzrasta. U dorosłych już samo wyobrażanie sobie perspektywy innej osoby, takie czysto umysłowe, intelektualne, nie tylko rozwija empatię, ale także ogranicza błędy poznawcze. Często w komunikacji wyciągamy błędne wnioski, które prowadzą do błędnych decyzji, jeśli opieramy się jedynie na własnej perspektywie. Szefowie marketingu i sprzedaży wiedzą o tym od dawna, że lepsze rozumienie drugiej strony pozwala na osiąganie wyższych wyników i coraz częściej stosują podejście oparte na empatii (KLIK: empathy-based marketing) w promocji swoich produktów. To tylko dowodzi, jakim potężnym narzędziem może być empatia.

Po co nam empatia?

No dobrze, to wszystko ciekawe, tylko co nam daje empatia? Każdemu z nas osobiście? Jakie mamy egoistyczne korzyści z empatii? Badania pokazują, że dzięki empatii możemy być bardziej kreatywni, a także budować lepsze relacje. Osoby z wyższym poziomem empatii są mniej uprzedzone i mniej agresywne, a także według badań tworzą dużo bardziej satysfakcjonujące związki. A szczęśliwe związki to podstawa szczęśliwego życia. Czyli prosty wniosek – chcesz być szczęśliwszy, rozwijaj swoją empatię.

Jak to robić? Można zainspirować się historią George’a Orwella, znanego pisarza, autora m.in. Folwarku zwierzęcego i 1984. W latach 20. XX wieku przeprowadził on tzw. „eksperyment empatyczny”, który wpłynął na całą jego twórczość. Pisarz pochodził z uprzywilejowanej grupy społecznej, uczęszczał do Eton, był także funkcjonariuszem policji w jednej z kolonii brytyjskich. W pewnym momencie uświadomił sobie jednak, że bardzo niewiele wie o swoim państwie, a szczególnie o ludziach, którzy żyją na marginesie i naprawdę doświadczają życia. Zdecydował więc, że zostanie włóczęgą. Swoje przeżycia opisał w powieści Na dnie w Paryżu i w Londynie, a zebrany materiał literacki posłużył mu jako baza do jego twórczości do końca jego życia. Rozwinął także w sobie ciekawość drugiego człowieka, która pozwoliła mu lepiej portretować postaci literackie. Można więc pokusić się o wniosek, że stał się wybitnym pisarzem właśnie dzięki temu, że rozwinął w sobie empatię, że „wszedł w buty” innego człowieka, lepiej go poznał i zrozumiał.

Jak empatia zmienia świat?

Deficyt empatii jest od lat wskazywany jako główna przyczyna problemów dzisiejszego świata, m.in. w przemówieniach Barracka Obamy. Mówi się także o tym, że brak empatii jest powodem, dla którego nie angażujemy się w ochronę środowiska – nie jesteśmy w stanie przyjąć perspektywy naszych dzieci i podejmować decyzji, kierując się ich emocjami. Tymczasem zrozumienie rzeczywistości innego człowieka może stać się silnym motorem zmian społecznych – tak właśnie np. zostało zniesione niewolnictwo. Zaczęło się od empatii.

Wszyscy poszukujemy szczęścia. Filozof Roman Krznaric zdefiniował wiek XX jako czas introspektywny – gdy człowiek szukał szczęścia w samopoznaniu, w spoglądaniu w głąb siebie, co nie przyniosło mu jednak spodziewanych efektów. Krznaric uważa, że wiek XXI powinien być czasem „outrospektywnym”, czasem budowania wiedzy o sobie przez pryzmat relacji, czasem wychodzenia poza własną perspektywę. Można to osiągać przede wszystkim poprzez wzmacnianie empatii. Taka droga może nas zaprowadzić do szczęścia.

Na koniec chciałabym Wam opowiedzieć historię, która pokazała mi, jak ważne jest, by empatia stawała się naszym drogowskazem w życiu. Dzięki niej zrozumiałam, że ta dość prosta umiejętność może naprawdę zmieniać świat i sprawiać, że stanie się znacznie lepszy. Poniżej mój krótki opis, a całość znajdziecie w video z konferencji TED, które Wam załączam.

W 2012 roku, gdy wojna między Izraelem a Iranem wydawała się nieuchronna, izraelski grafik Ronny Edry zamieścił na Facebooku plakat ze zdjęciem swoim i swojej córki oraz słowami „Irańczycy… kochamy Was”. Ten akt spowodował odpowiedź po stronie Irańczyków, którzy także zaczęli zamieszczać podobne plakaty na swoich mediach społecznościowych. Po niedługim czasie Facebook stał się pełen plakatów ze zdjęciami ludzi i hasłami mówiącymi o miłości między obywatelami Iranu i Izraela, a nawet Palestyny i Izraela. Ten prosty akt to dowód na to, że nawet jeśli na poziomie rządów panuje nienawiść i dążenie do konfliktu, na poziomie zwykłego człowieka nadal jest miejsce na empatię i pokój. Gorąco i osobiście wierzę, że szerzenie takiej postawy sprawi w końcu, że świat będzie naprawdę lepszy.

Cudownie, że w tym przedświątecznym czasie stajemy się bardziej empatyczni, częściej słyszymy i mówimy o losie innych, angażujemy się w pomoc. Zawsze się wzruszam na wieść o tych wszystkich wspaniałych inicjatywach charytatywnych. Ważne jest, byśmy pielęgnowali w sobie to dobro dalej przez cały rok, by empatia, przyjmowanie perspektywy innego człowieka były zawsze naszym nawykiem i sposobem działania. Wszyscy na tym skorzystamy i świat ma szansę stać się lepszy.

Tego właśnie z okazji świąt, niezależnie od tego gdzie, jak i z kim je obchodzicie lub nie, Wam i sobie gorąco życzę 😊

Co przeszkadza?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że zostałeś niezrozumiany? Czy kiedykolwiek starałeś się komuś coś ważnego wytłumaczyć i odniosłeś porażkę? Chciałeś dobrze i nie wyszło?

Tak, ja też znam takie sytuacje. Chcemy dobrze, a zupełnie nam nie wychodzi. W tym wpisie chciałabym Ci opowiedzieć, co często staje mi na drodze w skutecznej komunikacji.

Emocje

Gdy w rozmowie z inną osobą ponoszą mnie emocje, zwłaszcza te trudne, może się zdarzyć, że stracę  kontrolę nad swoją wypowiedzią. Czasem też przestaję słyszeć, co mój rozmówca ma mi do powiedzenia (słowa). Dochodzą wtedy do głosu moje najbardziej podstawowe instynkty, odpowiadające za przetrwanie i moje reakcje mogą stać się zupełnie nieadekwatne do rzeczywistego zagrożenia. Tym samym tak naprawdę nie słyszę komunikatu, gdyż zagłuszają go moje emocje. Podobnie może reagować mój rozmówca, gdy poniosą go emocje i nie będzie potrafił usłyszeć, co mówię. Taka sytuacja to prawdziwy zabójca rozmowy, dialogu.

Oczekiwania

Oczekiwania często stają się prawdziwym zabójcą skutecznej komunikacji. Znasz to? Spodziewasz się, że ktoś zareaguje w określony sposób, tymczasem jego reakcja jest skrajnie różna od Twoich oczekiwań. Co więcej – Ty reagujesz w sposób, którego Twój rozmówca się kompletnie nie spodziewa. I tak oto stoimy sobie naprzeciwko siebie, uwięzieni w swoich oczekiwaniach i bez możliwości porozumienia.

Kontekst i zaplecze

Kontekst, czyli miejsce i czas rozmowy oraz zaplecze, czyli wszystko to, co wydarzyło się przed nią – to są także ważni „przeszkadzacze” w naszej komunikacji. Inaczej się rozmawia osobiście siedząc sobie w przyjemnym otoczeniu, np. na ławce w parku, bez pośpiechu, a inaczej przez telefon w zatłoczonych środkach transportu. Często w naszej rozmowie istotną rolę odgrywają także przeszłe wydarzenia, których możemy nawet nie być świadomi – poranna kłótnia z kimś bliskim, wielotygodniowe zmęczenie czy nawet sposób, w jaki zostaliśmy wychowani.

Gdy rozmowa nie zmierza do naszego upragnionego celu, gdy pojawia się konflikt, zawsze przyglądam się, czy nie pojawiły się powyższe „utrudniacze”. Zazwyczaj samo uświadomienie sobie, że ja sama lub osoba, z którą rozmawiam może być zmęczona, przytłoczona, zdenerwowana lub po prostu przepełniona swoimi oczekiwaniami (których może nawet nie rozumieć) i włączenie do rozmowy empatii, pozwala rozładować sytuację.

Doświadczasz takich sytuacji? Co wtedy robisz?