Życzliwość to klucz

Wiesz, czego najbardziej nie lubię, gdy rozpoczynam z kimś rozmowę? Negatywnego nastawienia. Bardzo nieprzyjemnie mi się robi, gdy pani w urzędzie nie patrzy na mnie, tylko opryskliwie odpowiada półsłówkami, gdy w sklepie zamiast mi pomóc sprzedawca wzdycha i przewraca oczami, gdy sąsiad na moje „Dzień dobry!”, odpowiada „Tu nie obora, proszę zamykać drzwi” nawet nie patrząc mi w oczy. Znasz to? A czy zdarzyło Ci się być kiedyś taką osobą i nieprzyjemnie potraktować „niewinnego” rozmówcę (petenta, klienta, sąsiada)?

Mnie się zdarzyło nie raz. Wydawało mi się, że skoro mi jest trudno, bo mam dużo obowiązków, stresu czy złości w sobie, to wcale nie muszę być miła dla kogoś, kogo nie znam. I nie byłam. Rezultat był taki, że często rozmowa dostarczała mi jeszcze więcej nieprzyjemnych emocji i czułam się jeszcze gorzej.

A gdyby tak wszystko zmienić…

Wyobraź sobie, że przypadkowa osoba, z którą rozmawiasz, jest do Ciebie dobrze nastawiona, okazuje Ci sympatię, troszczy się o Twoje samopoczucie i chce Ci pomóc. Jak się wtedy czujesz? Dobrze, prawda? Przyjemnie się rozmawia z kimś, kto jest do Ciebie życzliwie nastawiony. A gdybyśmy odwrócili role i Ty sam stałbyś się taką osobą? Jak inni by się czuli rozmawiając z Tobą?

Z mojego doświadczenia wynika, że na życzliwość ludzie odpowiadają życzliwością. Jeśli zadam im pytanie z szacunkiem i sympatią, nie potrafią odpowiedzieć zgryźliwie i nieprzyjemnie. Jeśli jestem dla nich zwyczajnie i szczerze miła, nie przymilna lub nachalnie sympatyczna, tylko miła, jako człowiek, to nie potrafią odmówić mi pomocy. Jeśli doceniam to, co dla mnie robią, chcą robić jeszcze więcej. Zaskakujące?

W latach 90-tych odkryto, że mamy w mózgu komórki, zwane neuronami lustrzanymi, które odpowiadają za naśladowanie czynności wykonywanych przez innych ludzi. Jeśli się uśmiechasz do kogoś, ta osoba bezwiednie odpowiada uśmiechem, a uśmiech daje sygnał do mózgu, że wszystko jest dobrze i tak dalej.

Właśnie dlatego na Twój uśmiech, Twoją szczerą życzliwość ludzie odpowiadają uśmiechem i życzliwością.

Skąd wziąć życzliwość?

Gdy mam zły dzień, humor mi nie dopisuje, ciężko mi znaleźć w sobie chęć do uśmiechania się do obcych ludzi. Całkowicie brakuje mi wtedy życzliwości. W takich momentach pomaga mi przypominanie sobie sytuacji życzliwości lub osoby, wobec której czuję bezgraniczną sympatię. Uciekam na kilka chwil do świata mojej wyobraźni, by przypomnieć sobie jak się czułam ostatnio w tej sytuacji i pozwalam sobie, by moje nastawienie do świata się zmieniło. Potem jeszcze kilka uśmiechów, sygnał do mózgu i… życzliwość wraca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *